poniedziałek, 30 lipca 2012

Julian Tuwim, "Cyganka oraz inne satyry i humoreski prozą, teksty kabaretowe i aforyzmy"

5/6
Znajomy jest to człowiek, któremu podało się kiedyś rękę, wymieniając przy tym swoje nazwisko z ewentualnym oświadczeniem: "Bardzo mi przyjemnie". Poczynając od tej chwili, znajomy zaczyna korzystać ze znajomości, kłania się nam na ulicy i jest zdania, że nas zna "osobiście". Przedtem znał tylko "z widzenia". Znajomi bywają tylko starzy i dobrzy. Nie słyszałem nigdy, aby kto powiedział: "jest to mój młody, względnie zły znajomy". Natomiast o starym i dobrym słyszy się ciągle.
Do zawarcia znajomości wystarczy obrządek przedstawienia, który polega zwykle na łaskawym pośrednictwie osoby trzeciej. Odbywa się to w sposób następujący. Trzecia osoba jest naszym znajomym i ma znajomego, który jest naszym nieznajomym. Wtedy trzecia osoba przedstawia nam nieznajomego, mówiąc: "Pozwoli pan - pan Cybulak" (ewent. inne nazwisko), wtedy Cybulak mówi: "Cybulak" lub "Cybulak jestem", my także mówimy "Cybulak" lub "Cybulak jestem", jeżeli przypadkowo tak samo się nazywamy, obydwa Cybulaki ściskają sobie dłonie - i oto stają się znajomymi. Na całe życie. Poza tym nowy znajomy może nam przedstawić wszystkich swoich znajomych, ci wszyscy znajomi wszystkich swoich - i tak w nieskończoność, na zawsze. I to jest właśnie straszne.
Cyganka Juliana Tuwima wpadła mi w ręce zupełnie przypadkowo. Zazwyczaj czytuję jedynie książki, które sama sobie upatrzyłam i które w jakiś sposób pasują do paru podstawowych kręgów moich zainteresowań. Ale, jako że wciąż jestem w Japonii, niezbyt mogę wybrzydzać. Jeżeli trafi mi się gdzieś jakaś polska książka, to nie mogę przecież jej nie przeczytać, choćby w ogóle nie brzmiała dla mnie interesująco... Tak właśnie było z Cyganką, którą znalazłam w podręcznej biblioteczce mojego akademika. Przeczytałam - i absolutnie nie żałuję.

Jest to zbiór krótkich tekstów prozatorskich Tuwima, aforyzmów i utworów kabaretowych. Dzięki temu książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Żadnych długich rozdziałów, długich godzin potrzebnych na wciągnięcie się w akcję... Lubię powieści, ale na to upalne lato, kiedy zupełnie nie mogę się skupić, Cyganka była idealna. Co więcej, wszystkie zawarte w zbiorze utwory ociekają humorem. Po pewnym czasie czytelnik przyzwyczaja się do tuwimowej ironii i przestaje go ona aż tak bawić, ale z początku jej efekt jest naprawdę rozbrajający. Mi przynajmniej pierwsze opowiadania Cyganki czytało się, mimo ich niewielkiej objętości, stosunkowo wolno - bo w kółko lekturę przerywały mi wybuchy śmiechu. Anegdota O znajomych, której fragment zamieściłam powyżej, jest chyba moją ulubioną...

Nie wszystko w tym zbiorze przypadło mi do gustu. Niektóre opowiadania czy dramaty były dla mnie dość trudne do zrozumienia, jako że odwoływały się do konkretnych, międzywojennych realiów. Tuwimowe aforyzmy jakoś nie powaliły mnie na kolana. Może to kwestia tego przyzwyczajenia się do poczucia humoru autora? Nie powiem też, żebym była zachwycona podejściem Tuwima do kobiet (które było zapewne uwarunkowane realiami, w końcu to dopiero dwudziestolecie międzywojenne, ale jednak...). Pierwszą część książki, tę zawierającą opowiadania-anegdoty uważam za zdecydowanie lepszą od drugiej. Chociaż to pewnie mój prywatny problem - proza zawsze wygrywa u mnie z jakimikolwiek innymi formami. I nawet w tej "słabszej" części znalazłam perełkę, która podoba mi się prawie równie mocno jak O znajomych...
TELEFON - diabelski wymysł, który ostatecznie udaremnił słabą nadzieję odseparowania się od natrętnych.
Ha! I właśnie dlatego, jako (prawie) jedyna osoba w I-Housie, nie posiadam tu telefonu komórkowego ^^.

Bardzo dobra książka, zapewniająca czytelnikowi sporo rozrywki i gwarantująca mu parę potężnych wybuchów śmiechu. W Polsce bym jej pewnie nie przeczytała, bo tyle innych lektur stoi w kolejce... A szkoda by było.
Related Posts with Thumbnails